Nie będzie to notka o agentach, TW, śpiochach i teczkach służb specjalnych. To jest zupełnie obcy mi świat. Nie będzie też o ukrytych intencjach albo motywacjach, będzie to notka o zwykłej podłości, cynizmie a czasami głupocie. Z tym każdy z nas się zetknął, za każdym razem mając nadzieję, że to pojedynczy incydent.
Dla mnie i kilku innych osób, ten miesiąc okazał się szczególny. Odizolowane incydenty zbiegły się w czasie. Czasami tak się zdarza. Okazało się przy tym, że przypadkowo mają one wiele podobieństw, zaskakują szybkością, z jaką się przenoszą z kontynentu na kontynet.
Na początku lutego byłem w Kanadzie wraz z ministrem Antonim Macierewiczem i prof. Biniendą. Ta wizyta różniła się od poprzednich spotkań z Polonią na kontynencie amerykańskim. Tym razem, oprócz spotkań w gronie rodaków, wystąpiliśmy z prezentacjami na Uniwersytecie St. Paul dla publiczności anglojęzycznej. Frekwencja zaskoczyła nas, a jeszcze bardziej rzeczowa dyskusja, w której głos zabierali, między innymi, piloci – osoby związane z kanadyjskimi siłami powietrznymi, kanadyjską komisją badania wypadków lotniczych. W Montrealu doszło też do spotkania z przedstawicielami ICAO. Zapowiedziane zostało wysłuchanie przed Parlamentem Europejskim.
Jednym słowem Zespół Parlamentarny działa coraz skuteczniej, wychodząc z izolacji próbuje zaistnieć na arenie międzynarodowej i... niełatwo go kontrolować. Reakcja tych, którym to nie w smak, była natychmiastowa i do dzisiaj płynie szerokim strumieniem. Także tu, na Salon24.
Tydzień temu, już po powrocie z Kanady, otrzymałem kolejny listod przedstawiciela tajemniczej firmy TAB CONSULTANTS LTD.:
Ladunek kryminalnych zarzutow wysuwanych przez pana Nowaczyka polskim, rosyjskim i amerykanskim specjalistom jest wiekszy niz (...), a wiec odszkodowanie finansowe nalezy sie wieksze, jak pan Nowaczyk nie zna sie na tych sprawach, doradzamy sie skontaktowac z dziecmi pana Wlodzimierza Cimoszewicza w South Carolina, one dobrze wiedza....
Dzisiaj, w promowanej przez kilka godzin na stronie głównej salon24.pl notce blogera Horse, czytam:
Usłyszę zaraz głosy oburzenia, jak śmiem tykać bohatera naszych czasów, personę, która ze wszystkich sił dąży do ujawnienia prawdy o Smoleńsku i ukarania winnych. Ale jeśli tak jest, to proszę zwrócić się do Antoniego Macierewicza o odpowiedź na pytanie, kogo dotyczy rejestracja I/12367, kiedy i gdzie nastąpiło pozyskanie i dla jakiego Wydziału WUSW, gdzie najczęściej osoba ta spotykała się ze swoim oficerem prowadzącym i czy prawdą jest, że przed czerwcem 1992 r. ówczesny szef UOP posiadł wiedzę, kto był owym Osobowym Źródłem Informacji i jaka była jego na to reakcja?
Okrasiła go komentarzem Joanna Mieszko-Wiórkiewicz:
Napisałam już wczoraj na blogu swallow i przeklejam tutaj, bo i Pan poruszył tę kwestię:
Też jestem ciekawa, jak dostał się do Smoleńska p. Macierewicz i kto go w ogóle w pociągu widział? Opowiadał co prawda ze swadą bodaj już 12 kwietnia 2010 w Radiu Maryja, że wybrał się pociągiem, by podziwiać uroki rosyjskiej ziemi, której dotąd jeszcze nigdy nie widział (?), ale ta argumentacja jest mało przekonująca, bo podróż wiodła przecież przez ziemie polską i białoruską. I to w nocy. Smoleńsk leży 50 km od białoruskiej granicy. Oczywiście - nie ma jeszcze przymusu kochania pana AM i nie został jeszcze beatyfikowany...
A na mnie, czyli na KaNo, też się coś znajdzie, jak rozmarzył się ktoś inny inny w innym komentarzu.
Już chciałem o tym zapomnieć, jak tyle razy przedtem, ale przeczytałem komentarz Markatomasza pod inną notką z działu Katastrofa smoleńska, dotyczący wysłuchania Zespołu przed Parlamentem Europejskim:
Z kolei FYM, ewentualnie ktoś oddelegowany przez FYM-a, wygłosi wystąpienie (połączone z prezentacją) rozszerzające. Np. na temat operacji socjotechniczno-medialnej przeprowadzonej na gigantyczną skalę z użyciem polskich mediów. Operacji, której celem była całkowita dezorientacja polskiego społeczeństwa. W konsekwencji zmierzanie do najtwardszego totalitaryzmu w Polsce, realizowanego przez potomstwo stalinistów, dawnych oficerów UB i SB, agentury rosyjskiej, dawnych agentów bezpieki itp.
Zabrzmiało dziwnie znajomo. Zajrzałem do jednego z listów od TAB CONSULTANTS LTD, który otrzymałem dwa dni temu:
Nie wdajac sie w dalsze rozwazania, zwracamy sie z ostateczna prosba do pani posel Szczypinskiej o wlaczenie TAB CONSULTANTS LTD z Ontario do grupy ekspertow Zespolu i zalaczenie naszych uwag w prezentacji eroposlow 29 marca w Parlamencie Europejskim. Prosimy nasz dezyderat potraktowac bardzo powaznie. W przypadku nieuwzglednienia naszego dezyderatu, zwrocimy sie droga formalna do EUROPEAN OMBUDSMAN w Strasbourg Cedex, z szeroko umotywowanym zazaleniem. W/g prawa unijnego, w tym wypadku nie mozemy skarzyc sie na polskie instytucje, ale widzimy dosc przeslanek, by, w zwiazku z zamierzonym dolaczeniem do prezentacji opracowan panow Biniendy i Nowaczyka, motywowac nasze zazalenie: unfairness, discrimination, lack of or refusal to provide information.
 
Podsumowanie
Wybaczcie mi, Drodzy Czytelnicy, że nie chcę brać udziału w tej „promocji”. Na S24 uważałem się za blogera, nie chcę być „figurantem”.

Serdecznie dziękuję wszystkim moim Czytelnikom za komentarze, dyskusję, krytykę i pochwały, za czas spędzony wspólnie przed ekranem. Dziękuję nowo poznanym, dzięki temu miejscu, znajomym i przyjaciołom – za serdeczność i bezinteresowną życzliwość, za obronę moich – naszych wspólnych racji w momentach krytycznych, ważnych.

Jeśli w czymś uchybiłem – przepraszam.
Do zobaczenia i usłyszenia w innych miejscach, których w Internecie nie brakuje.

KaNo [Kazimierz Nowaczyk]

Na zakończenie – pozdrowienia od Fotoszopa:)